telefon+48 574 639 144Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Para etnicznych Kazachów z Chin powiedziała, że ​​nielegalnie przedostała się do Kazachstanu na początku tego tygodnia i teraz chcą ubiegać się o azyl.

Kaster Musachan i Murager Alimuly, którzy pochodzą z chińskiego regionu autonomicznego Sinciang, twierdzą, że obaj zostali poddani wieloletnim szykanom ze strony władz chińskich, zanim zdecydowali się na ucieczkę.

Dwaj młodzi mężczyźni powiedzieli, że 1 października dostali się do Kazachstanu, wspinając się po płocie z drutem kolczastym na niemonitorowanym odcinku granicy, a następnie udali się do wioski Szilikti, która znajduje się na wschodzie kraju. Musachan i Alimuly powiedzieli, że następnie udali się do Ałmaty.

Władze nie zareagowały na te ich prośby od 11 października. Ale ten epizod z pewnością przysporzy bólu głowy władzom państwowym, który od długiego czasu usiłuje pogodzić swoje dobre relacje z Pekinem, jednocześnie nie psując stosunków z działaczami na rzecz ochrony etnicznych Kazachów w Sinciang.

Musachan i Alimuly opowiedzieli o swojej historii w filmiku opublikowanym na Facebooku, w którym porównali swoją sytuację do Sajragul Sauytbaj, kazaszki, która podobnie jak oni wjechała do Kazachstanu w 2018 r. Po zagrożeniu deportacją z powrotem do Chin Sauytbaj ostatecznie otrzymała pozwolenie na pozostanie i wtedy zezwolono jej na przeprowadzkę z rodziną do Szwecji.

Dla mężczyzn sytuacja wydaje się być jednak bardziej skomplikowana.

„Tym razem Chiny będą naciskać na kazachski rząd dwa razy mocniej niż w przypadku Sajragul Sauytbaj” - powiedział redakcji Eurasianet urodzony w Chinach Kazach. „Ci dwaj mężczyźni otwierają pudełko Pandory. Jeśli Chiny nie sprowadzą ich z powrotem, Kazachowie w Chinach pójdą za nimi. Dla Chin jest to kluczowa sytuacja.”

Obaj, podobnie jak wcześniej Sauytbaj, zaczęli udostępniać relacje o złym traktowaniu przez chiński rząd.

„Życie w tym miejscu stało się nie do zniesienia” - powiedział 25-letni Alimuly bezpośrednio przed kamerą o swoim pobycie w jednym z “zakładów zamkniętych” w Sinciangu, które władze Chin nazywają “obozami reedukacji”. „Mogą wsadzić cię do więzienia za samo noszenie tubeteiki [tradycyjnej kazachskiej czapki]”.

Alimuly powiedział, że był wielokrotnie zatrzymywany przez chińską policję.

„Ostatni raz mnie aresztowali we wrześniu. Zakuli mi ręce i nogi, posadzili mnie na żelaznym krześle i torturowali przez 24 godziny - powiedział.

30-letni Musachan powiedział, że spędził cztery lata i osiem miesięcy w obozach.

„Nie mogę znaleźć słów opisujących to, co tam widziałem” - powiedział. „Kazachowie są pod presją w Chinach. Są w więzieniach. ”

Pekin stanowczo zaprzecza rosnącym międzynarodowym twierdzeniom, że wdraża systematyczną politykę mającą na celu zatarcie wierzeń i zwyczajów etnicznych Ujgurów, Kazachów, Kirgizów i innych muzułmańskich mniejszości zamieszkujących zachodnie regiony Państwa Środka. Podkreśla, że ​​obozy, które zostały skrupulatnie udokumentowane przez aktywistów i dziennikarzy w ciągu ostatnich kilku lat, mają służyć jako centra szkolenia zawodowego.

Musachan i Alimuly przed zatrzymaniem posiadali własne stada i zajmowali się hodowlą zwierząt. Oboje mają rodziny, które pozostały w Chinach.

Na pytania dziennikarzy o to, czy nie martwią się, że ich rodziny mogą spotkać nieprzyjemności w związku z ucieczką, Alimuly powiedział, że nie mieli wyboru.

„Oczywiście, myślałem o nich. Nie zrobiłem tego, żeby uratować własną skórę. Przybyłem tutaj, aby prosić o ochronę mojej rodziny - powiedział.

Aktywiści skupiający się na wsparciu Musachana i Alimuly powiedzieli, że tylko zwracając uwagę międzynarodową na ich trudną sytuację, będą w stanie uniknąć szybkiego powrotu do Chin.

Ale Atajurt, grupa z Ałma Aty, która odnosi największe sukcesy w kampanii na rzecz etnicznych Kazachów w Chinach, jest obecnie rozdarta walką wewnętrzną.

Rząd w zeszłym miesiącu zezwolił na rejestrację działalności, jednakże inne skrzydło tego samego ruchu twierdzi, że zarejestrowaną grupą kierują ludzie, którzy zostali dokooptowani przez władze. Jedna część Atajurt jest we władaniu siedziby grupy w Ałmaty. Druga grupa kontroluje konta w mediach społecznościowych i zamierza kontynuować swój aktywizm na rzecz obrony kazachów z Sinciang.

Źródła:

https://eurasianet.org/chinese-kazakhs-slip-into-kazakhstan-for-asylum

https://www.facebook.com/ergali.ergali.944/posts/136603584396449

https://www.facebook.com/spargapsis/videos/2466436280104343/

https://eurasianet.org/kazakhstan-xinjiang-kazakh-finds-haven-in-europe

napisac wschód

Zespół

Monika Makuszewska
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Albert Wierzbicki
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.